czwartek, 23 kwietnia 2015

03. To co zwykle.

Leon właśnie czeka na opiekunkę, denerwuje się, bo nie chce się spóźnić, zawsze jest punktualny. Razem z Włochem i Jake'm siedzą na kanapie i oglądają jakieś durne programy. Nagle koś dzwoni do drzwi. Szatyn wstaje i dość szybko idzie do nich.
- Dzień dobry.- Przywitała się blondynka.
- Dzień dobry- uśmiechnął się już chciał wyjść.- Fede wszystko pani powie.- podszedł do swojego syna i przytulił go.- Masz się zachowywać.- lekko się do niego uśmiechnął.- Do widzenia.- powiedział wychodząc. Wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon. Z dość dużą prędkością przejeżdżał obok innych samochodów i ludzi. Gdy był już w umówionym miejscu wysiadł i z hukiem zamknął drzwi. Przebiegł przez cały park i udał się pod most. Zdziwiło go to, że nie było jeszcze Alex'a. Spojrzał na zegarek, była 12:02. Zawsze był na czas... Szatyn postanowił napisać do swojego brata.
Do: Fede 
Alex'a jeszcze nie ma, na pewno chciał odebrać to dzisiaj?
Od: Fede
Tak napisał mi jeszcze rano, że o 12 chce już to mieć. Dziwne.
Lekko zaniepokoiło to szatyna, Alex zawsze był na czas. Poza tym zależało mu na wcześniejszym terminie. Nagle usłyszał czyjeś kroki. Na wszelki wypadek złapał prawą ręką za swój pistolet w kieszeni. Kroki były coraz bliżej, aż w końcu zza rogu pojawił się Alex.
- Czemu nie było cię wcześniej?- zapytał lekko zły Leon.
- Bo miałem problemy z dziewczyną.- burknął i podszedł bliżej.- Masz?
- Jakbym nie miał to bym tu nie stał.- obydwaj nie przepadali za sobą.
- Ile mam zapłacić?
- Tyle co zawsze.- Alex podał mu odpowiednią sumę pieniędzy.- Następnym razem się nie spóźniaj.- dodał szatyn.
- Dobra. Kiedy macie dostawę?- zmienił temat.
- Chyba za tydzień, ale nie jestem pewny, musisz zapytać Fede.
- Dzięki, to pa.- szybko odszedł, to samo zrobił Leon. Pojechał do kawiarni, aby poinformować braci o całej sytuacji, zawsze tak robił, żeby uniknąć "fałszywych" klientów. Gdy opowiedział całą sytuację zdziwili się, gdyż nigdy czegoś takiego nie robił.
- Nie wiem, może miał na serio kłopoty z dziewczyną.-powiedział pierwszy Fede.
- I dlatego chciał szybciej broń.- zaniepokoił się Diego.
- Błagam was ten ciota nie jest w stanie zrobić czegoś dziewczynie.- uspokoił ich Leon.
- Nigdy za nim nie przepadałem.- stwierdził Włoch.
- Ja też.- powiedzieli na równi bracia i cała trójka zaśmiała się.
- A właśnie to wasze działki.- szatyn wyciągnął z kieszeni kurtki dwa ruloniki pieniędzy i podał je reszcie.- Pytał mnie jeszcze kiedy dostawa.- dodał.
- I co mu powiedziałeś?- zaniepokoił się Diego, co lekko zbiło Verdas'a z tropu.
- To co zwykle, czyli, że chyba za tydzień, ale musi zapytać Fede, a co?
- Nie spoko, ale po tym jak dzisiaj się zachował musimy być bardziej ostrożni.- stwierdził.
- No.- przytknął Fede.
- Dobra muszę iść już do Jake.- podniósł się szatyn patrząc na zegarek.- Dacie sobie radę?- obaj skinęli głowami.- Jak coś to dzwońcie.- dodał wychodząc. Po raz kolejny dzisiaj wsiadł do swojego auta i ruszył jak zwykle z piskiem opon. Po kilku minutach był już pod domem. Gdy otworzył drzwi słyszał śmiech swojego syna, lekko uśmiechnął się, gdyż bardzo go kochał. Poszedł za głosem syna do jego pokoju. Zobaczyła tam bawiącego się z nowa opiekunką klockami. Gdy Jake zauważył go szybko wstał i przytulił się do niego ten podniósł syna i zrobił to samo.
- I jak bawiłeś się z panią?- zapytał pierwszy.
- Fajnie było, bawiliśmy się kloćkami, a wcieśniej musiałem wzionć leki.- powiedział jak najęty przy czy seplenił, ale szatyn nie miał problemu z zrozumieniem go.
- A chciałbyś, żeby pani jeszcze kiedyś przyszła?- wiedział, że będzie potrzebował takiej opiekunki.
- TAK!- krzyknął rozradowany, a szatyn się uśmiechnął.
- Bardzo pani dziękuję za pomoc i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mógł prosić o pomoc.- powiedział patrząc na uśmiechniętego syna.
- Proszę mówić do mnie Ludmiła.- powiedziała.- Czuję się staro.- wyjaśniła.
- Leon.- ścisnął jej dłoń.
- To ja już pójdę.- powiedziała.
- To do zobaczenia.- uśmiechnął się, po raz pierwszy widział, żeby jego syn tak polubił kogoś przy pierwszym spotkaniu. Tak samo wiedział, że Ludmiła wpadła w oko Fede. Gdy wyszła poszedł zrobić coś do jedzenia dla siebie i Jake. Po zjedzonym posiłku. umył syna i położył do łóżka. W trakcie czytania książki czterolatek usnął, Leon pocałował go w czoło. Sam się umył i położył się do łóżka, rozmyślał o całym dniu, aż w końcu usnął.
Violetta
Gdy się obudziła znów myślała o tych wszystkich przeżyciach. Wczoraj poprosiła o dzień wolnego, spotkała się z siostrą Alex'a, aby dowiedzieć się więcej.
- Chciałaś mnie widzieć.- powiedziała Lerah.
- Tak, powiesz mi więcej na temat Alexa.?- zapytała prosto z mostu.
- Alex zamawia broń od jakiś 3 lat, uważaj na niego, jedną dziewczynę prawie zabił.- powiedziała cicho.
- Muszę się przewietrzyć.- rzuciła i szybko wyszła z lokalu, teraz bała się jak cholera.
~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Mam nadzieję, że rozdział trzeci przypada wam do gustu i będzie trochę więcej komentarzy.
Nadal się nikt nie zgłosił jest mi przykro i nadal czekam jest czas do 26 maja, a jak się nikt nie zgłosi to możliwe, że usunę tego bloga, choć mam dużo pomysłów na to opowiadanie.
Do następnego Julia  :*

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hej :D
      Świetny rozdział :P
      Kiedy Leon spotka się z Violą??
      Uuuu dilerzy... :>

      A co do tej współpracy z kimś, nie usuwaj bloga jest wspaniały
      Sama bardzo dobrze z nim się radzisz :D
      Naprawdę, jak masz wiele pomysłów to pisz sama
      Jest o wiele lepiej samej decydować o losach
      Nie mogę się doczekać nexta

      L

      Usuń
  2. Mam, numer jest w zakładce " kontakt " ;)

    OdpowiedzUsuń