czwartek, 31 grudnia 2015

Heppy New Year :*

Kochani wszystkiego, wszystkiego najlepszego. Dużo zdrówka, spełnienia marzeń
, szalonego sylwestra i nowego roku ;*
Przepraszam, że bez żadnego obrazu, ale mój laptop nie żyje i pisze z telefonu :/
Mam nadzieje, że może ktoś podzieli się jak spędza sylwestra i może ma jakieś postanowienia.
Ja siedzę z przyjaciółką i na kupiłyśmy sobie słodyczy w żabce ^^
A postanowienie mam na razie jedno
1 Nie zaniedbywać już tak bloggera ;*

sobota, 26 grudnia 2015

05. To właśnie był Alex

Minęło kilka dni, a ja mieszkam już z Ludmiłą. Nie ukrywam, że cieszę się z tego powodu, bo czuję się naprawdę bezpiecznie. Oczywiście z Lerah nadal utrzymuję kontakt i nawet wczoraj się widziałyśmy. Ludmiła jest dla mnie jak siostra, nie traktuje mnie jak inni, nie patrzy na mnie z pogardą tylko ze współczuciem, opowiedziałam jej całą moją historię, nie wiem czemu, ale wierzę jej. Siedzimy właśnie w kuchni i jemy śniadanie.
- Dobra ja muszę już iść do pracy.- mówi wstając.- Widzimy się wieczorem, dzisiaj piątek to może jakiś film obejrzymy?- zaproponowała.
- Okey. To ja kupię coś do jedzenia i będę na ciebie czekać.- uśmiechnęłam się nie śmiało czuję się jak darmozjad.
- No to jesteśmy umówione.- całuje mnie w policzek i wychodzi. Zrezygnowana wstaję i idę do pokoju przebrać się.

  Siedzimy z Lu i oglądamy jakiś filmy, który przyniosła. Szczerze to nawet nie wiem o czym jest ten film, bo jestem zajęta rozmyślaniem na temat mojego życia. Lerah mówi, że Alex prawie zabił jakąś dziewczynę, że ma broń. Boże, gdybym ja tego dnia od razu pobiegła do May, a nie głupia do parku to moje życie wyglądałoby o wiele razy lepiej niż teraz. Boję się, że mój były dowie się gdzie jestem i coś mi zrobi, oczywiście zmieniłam numer telefonu.

  Gdy film się skończył była dopiero 19, wiec postanowiliśmy, że pójdziemy to kawiarni odprężyć się. Blondynka stwierdziła, że słyszała w pracy o jakieś dobrej w mieście. Gdy doszłyśmy szybko usiadłyśmy przy wolnym stoliku, muszę przyznać, że dość sporo ludzi jest w środku. Po jakiś pięciu minutach podszedł do nas przystojny brunet na moje oko Hiszpan.
- Czy mogę przyjąć zamówienie?- pyta życzliwie.
- Ja poproszę latte i szarlotke.- uśmiecham się, co jak co ale wiem jak sspodobać się mężczyźnie w końcu na tym polegała po części moja praca...
- Razy dwa.- rzuca blondynka.
- Za około 10 minut powinienem przynieś zamówienie.- mówi i uśmiecha się do nas.
- Przystojny- rzucamy na równi po czym śmiejemy się.

  Gdy brunet kładzie moją kawę przede mną, lekko sztywnieje widząc kto wchodzi do lokalu. Robie to samo i wiedzę Alex'a.
- Diego!- rzuca pogardliwie.
- Czego chcesz?- rzuca chłodno.
- Ale jesteś nie miły.- udaje zasmuconego. Boże jak ja go dobrze znam. Nie wierzę, że tyle z nim byłam i nie domysliłam się, że może coś brać i nie chodzi mi tylko o broń.- Proszę, proszę kogo my tu mamy- kpi idąc do mnie.- Witaj kochanie.- syczy i łapie mnie za materiał koszulki podnosząc za razem.- Widzę, że twoja koleżanka nie wie, że jesteś dziwką.- prycha.
- Póść mnie- syczę- i dla twojej wiadomości wie o tym, że byłam dziwką.- patrzy na mnie zdziwiony, że nie bolało mnie jak mnie nazwał.- Przypomnę ci, że to właśnie przez ciebie się nią stałam, ale już z tym skończyłam dwa tygodnie temu. I dla ciebie jestem Violetta, "kochaniem" byłam kiedyś.- podkreślam ostatnie dwa słowa. Wściekły uderza mnie w policzek. Czuje niewyobrażalny ból i vczuję jak stróżka krwi płynie po moim policzku. Moje oczy automatycznie wilgotną.
- Dość tego.- krzyczy zdenerwowany Diego i obezwładnia Alex'a w przeciągu nie całej minuty i wyprowadza go.
- To właśnie był Alex.- dukam przez łzy, a Lu sztywnieje
                                  ~~~~~~~~~~~~~~
Hej, hej!
Przepraszam, że tak późno, ale jest
wiem są błędy, gdyż pisałam go na telefonie, bo w laptopie płyta główna padła a on jest tak stary, że muszę kupić nowy.
Przepraszam za błędy
za tydzień rozdział na moim drugim blogu; *
 Do zobaczenia :*
ps. Przepraszam że tak krótki ale nie umiem pisać na telefonie długich rozdziałów  :/

piątek, 18 grudnia 2015

Notka :/

Hej...
Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, ale tak jakby zapomniałam o tym blogu.
Wiem, że głupio teraz tak przychodzić i nic oprócz notki...
Następny rozdział pojawi się za tydzień obiecuję. 
Prawdopodobnie będą one co dwa tygodnie, bo mam też drugi blog,
który też zaniedbałam... 
Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest.
Obiecuję wam to jakoś wynagrodzić :*
Jak ktoś tu jest to proszę o chociaż kom z hejtem, 
wiem, że zawaliłam :/
Do następnego ( obiecuje następny weekend )