To się Violka wkopałaś.
Kpi jej podświadomość. Może rzeczywiście jak zamieszka na jakiś czas z Lerah nie jest takim złym rozwiązaniem. Uwolniłaby się od Alex'a, od bycia dziwką i poszukałaby normalnej pracy. Chodziła tak po parku i zastanawiała się, aż nagle zauważyła Alex'a spieszącego się gdzieś. Schowała się za drzewem i stwierdziła, że zobaczy gdzie się mu, aż tak śpieszy. Była około 12, więc zdziwiło ją to, gdyż miał na sobie czarne spodnie, t-shirt i skórzaną kurtkę. Zmierzał w kierunku rzeki, bez zastanowienia poszła za nim. Trzymała się w bezpiecznej odległości, nagle chłopak zniknął pod mostkiem. Podeszła z drugiej strony i zaczęła podsłuchiwać.
- Bo miałem problemy z dziewczyną.- burknął lekko ją to zmieszało, bo nie wiedziała czy chodzi o nią.- Masz?- zapytał nagle, a on nie miała wątpliwości o co chodzi. - Jakbym nie miał to bym tu nie stał.- powiedział mężczyzna, a ona nie chciała więcej słuchać i szybko odbiegła. Szybko zadzwoniła do Lerah.
- Halo?- spytała zdziwiona.- Viola?
- Tak. Mogłabym z tobą zamieszkać na jakiś czas?- zadała pytanie ochrypłym głosem.
- Nie ma problemu.- powiedziała jakby... radośnie?- Pomóc ci jakoś?- kolejne pytanie.
- Nie, wysłałabyś mi sms'em adres, ja wieczorem będę najpóźniej.- powiedziała, a do jej oczu zaczęły napływać łzy.
- Oki, to ja czekam.- powiedziała i rozłączyła się. Właśnie teraz dotarło do szatynki, że musi definitywnie zakończyć pracę jako " pani do towarzystwa ". Ze strachem wymalowanym na twarzy skierowała się do swojego "domu". Gdy była blisko postanowiła wejść tylnymi drzwiami.
Niepewnie zapukała do gabinetu szefa i gdy usłyszała "proszę" cichutko weszła.
- Co cię do mnie sprowadza Violu?- zapytał ochrypłym głosem mężczyzna. Drobna szatynka głośno połknęła ślinę i powoli usiadła na krześle naprzeciwko.
- Chciałabym odejść.- powiedziała cicho, a on na nią spojrzał.
- Bo?
- Już dość długo nad tym myślę i nie chcę być już dłużej dziwką.- wyznała.- Coraz bardziej się boję o siebie, chce zacząć żyć jak reszta z normalną pracą i chłopakiem, który będzie mnie kochał. Wiec, że już raz się poddała i wróciłam, ale to było dawno. Teraz dam radę i proszę niech mnie pan zrozumie.- powiedziała dość szybko. Mężczyzna podrapał się po głowie i było po nim widać, że myśli.
- No dobrze, wiesz, że nie mam prawa cię trzymać na siłą, chce jednak, żebyś wiedziała, że zawsze możesz wrócić.- powiedział spokojnie.
- Tak strasznie panu dziękuje.- powiedziała szczęśliwa.- Za max trzy godziny oddam kluczyk.- powiedziała i szybko wyszła z pomieszczenia. Skierowała się do swojego byłego już pokoju i zaczęła pakować.
- Muszę kupić sobie jakieś ludzkie ciuchy.- mruknęła do siebie, gdy zaczęła oglądać swoje "ubrania". Nagle do jej pokoju weszła blondynka z sukienkami.
- Vils, któ...- lecz gdy zobaczyła jej walizki zamarła.- Ty odchodzisz?- zapytała smutna.
- Tak, wreszcie zacznę żyć jak chciałam.- uciszyła się.
- A-ale ty mnie zostawiasz?- nadal nie dowierzała.
- T-to nie tak, zawsze możesz do mnie zadzwonić i się spotkamy. Tylko ja już dłużej nie mogę tak żyć.- wyznała.
- Dobra nie tłumacz się tylko choć przytul się i obiecaj, że się odezwiesz.- niemrawo się uśmiechnęła, a szatynka od razu zrobiła to o co ją proszono. Blondynka zaczęła jej pomagać, gdy już wszystko było spakowane, a one się żegnały do pokoju wparował Alex. Uśmiech zszedł z jego twarzy gdy zobaczył to wszystko.
- Violu gdzie ty się wybierasz?- zapytał zły.
- Nie mów do mnie Violu, nie jesteśmy już razem.- powiedziała beznamięnie.
- To ja może was już zostawię- niepewnie odezwała się blondynka i wyszła z pokoju.
- O czym ty do cholery mówisz?!- krzyknął na nią.
- O tym, że nie jesteśmy razem i się wyprowadzam, zaczynam żyć na nowo, normalnie.- powiedziała spokojnie. Podszedł do niej wściekły i uderzył ją w policzek. Do jej oczu zaczęły napływać łzy.
- Nienawidzę cię.- syknęła i wyszła ze swoimi rzeczami oddać kluczyk.
Właśnie Violetta i Lerah siedzą razem i oglądają jakiś film, przy czym się śmieją. Szatyna przestała myśleć o tym co było wcześniej, postanowiła, że od teraz liczy się tylko przyszłość. Po skończeniu filmu rozeszły się do swoich pokoi.
- Viola jak coś to tu jest twoja łazienka.- powiedziała Lerah, gdy były w nowym pokoju szatynki.
- Jeszcze raz dziękuje ci bardzo za wszystko co dla mnie robisz.- powiedziała szczerze Violetta.- Czemu, aż tak się mną przejmujesz?- zapytała nie dowierzając jakiego ma farta.
- Znam swojego brata, wiem jaki jest i nie pozwolę, aby kogokolwiek krzywdził.- powiedziała i lekko uśmiechnęła się do swojej nowej przyjaciółki. Po kilku minutach rozmowy, Violetta poszła się umyć,a Lerah do siebie. Szatynka gdy wyszła z łazienki od razu położyła się i myśląc o całym dniu zasnęła.
Obudziły ją promienie słońca wdzierające się przez szczeliny w zasłonie do środka. Leniwie przetarła oczy i przeniosła się do pozycji siedzącej. Spojrzała przez ramię i zauważyła, że jest dopiero ósma rano.
~ Zaczynam żyć na nowo!! Trzeba iść poszukać pracy...~ pomyślała i cicho westchnęła~ Gdzie? Nie masz ani krzty doświadczenia, oprócz dawania dupy...~ zakpiła jej świadomość. Nie rozmyślając dłużej wstała i zeszła na dół do kuchni. Tam zastała Lerah robiącą naleśniki.
- Hej. Zjesz ze mną?- uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Chętnie.- odwzajemniła gest siostry Alex'a.- Wiesz gdzie w okolicy szukają jakiejś pracy?- zapytała niepewnie.
- Wiesz, że nie.- powiedziała spokojnie.- Ale spokojnie, nie spiesz się z pracą. Najpierw musisz trochę odpocząć i przyzwyczaić się do nowej sytuacji.- starała się powiedzieć to z wyczuciem, ale nie potrafiła.
- Spoko, dam radę.- uśmiechnęła się szatynka. Po chwili miała przed sobą talerz z naleśnikami.
- Smacznego.
- Dzięki.- szatynka wzięła się za jedzenie pysznego posiłku, uwielbiała jeść, jednak nie było tego po niej widać, prawie, że codziennie miała jakiegoś klienta i musiała dużo " pracować ", więc nie było po niej tego widać. Po skończeniu posiłku postanowiła się przejść do niedalekiego parku. Zaczęła rozmyślać nad swoim życiem, musi przestać żyć tym co było tylko to nie jest łatwe jak się wstydzi tego co się robiło... Ale inni dają sobie radę, więc ona też. Nagle z rozmyślań wyrwało ją zderzenie z kimś innym. Szybko podniosła się z ziemi i otrzepała.
- Strasznie panią przepraszam.- zaczęła szatynka, gdy ujrzała również leżącą blondynkę i podała jej rękę.
- Nic się nie stało, zamyśliłam się.- zaśmiała się i złapała rękę Violetty.
- Ja też.- przyznała szatynka.
- To co, idziemy na kawę i podzielimy się problemami?- zaśmiała się blondynka.
- Z chęcią.- zaśmiały się obydwie i skierowały się do kawiarni.
- Tak w ogóle to jestem Ludmiła, ale mów mi Lu.- przerwała ciszę blondynka.
- A ja Violetta, ale mów mi Viola, Vils, albo inaczej, jak wolisz.- zaśmiały się obie.
- Poproszę latte i szarlotkę.- powiedziała szatynka do kelnera.
- Razy dwa.- dodała blondynka.- To może opowiesz mi coś o sobie?- zaproponowała, gdy kelner poszedł do innego stolika. A Violetta zaczęła ciągnąć za swoje rękawy.
- O mnie nie ma nic ciekawego, lepiej ty coś opowiedz.- starała się ominąć temat swojego życia.
- No więc, jestem Lu, mam 22 lat i kilka dni temu straciłam pracę, bo ktoś mnie wplątał w jakieś gówno, a tak naprawdę nie miałam nic z tym wspólnego. Miałam takie szczęście, że jakiś mężczyzna mnie zatrudnił jako opiekunkę do dziecka, ale tylko wtedy kiedy będzie potrzebował. Oprócz tego to chyba tyle o mnie.- zaśmiała się.- No dawaj teraz ty, chyba nie masz ciekawiej ode mnie.- szatynka przełknęła głośno ślinę.- No dawaj nie wyśmieję cię.- zapewniła.
- Obiecujesz?- zapytała pełna nadziei.
- Obiecuję.- powiedziała z z ręką na sercu.
- Więc, też mam 22 lata, obecnie nie mam w ogóle pracy, od szesnastego roku życia do wczoraj popołudnia byłam i mieszkałam tam gdzie...- nie mogła tego powiedzieć, jej oczy się zeszkliły.- dziwki.- powiedziała cicho, lecz blondynka ją usłyszała. Nie zrobiła żadnej miny, tylko ją mocno przytuliła.- Ale dowiedziałam się, że mój "chłopak" kupuje broń i narkotyki, więc zerwałam z nim i zrobiłam to co chciałam dawno, czyli odeszłam. Obecnie mieszkam z siostrą mojego byłego.- wypłakała, taka rozmowa była jej potrzebna.
- Spokojnie, nie wiem czy mieszkanie z siostrą byłego jest bezpieczne.- powiedziała, tak jakby w ogóle nie przejęła się tym, że gada z dziwką.
- Nie mam wyboru, nie mam gdzie, też nie chce, ale muszę.- wyznała.
- Jak chcesz to możesz zamieszkać ze mną. Pomogę ci w szukaniu pracy i na pewno będziesz bezpieczniejsza niż z tą dziewczyną.- powiedziała powoli blondynka.
- Nie chcę ci robić kłopotu, przed chwilą się poznałyśmy.- wychlipała, choć chciała się zgodzić.
- Dla mnie nie ma problemu, bo po ojcu mam duży dom i mieszkam sama.- powiedziała spokojnie.
- Mogłabym ?- zapytała niepewnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Wybaczcie, że tak długo się nie odzywałam, ale nie miałam czasu.
Pisanie dwóch blogów samej + jednego we dwie + OS'y
I szkoła, końcówka roku, wszystkie poprawy
Trochę dają o sobie znaki.
Ale przybyłam w końcu z rozdziałem i mam nadzieję, że wam się podoba.
Jak widzicie Lu i Vils się już poznały, a Lu nie ma nic przeciwko V.
Ale czy na pewno się zgodzi?
A to w następnym.
Który najprawdopodobniej za tydzień :D
Czekam na wszystkie wasze komy
Do następnego, Julia :*
CCUUUUDNY :*
OdpowiedzUsuńWybacz, że tak krótko -,-
Przepiękny.
OdpowiedzUsuńWspaniały =D
OdpowiedzUsuńPrzecudny 💜
OdpowiedzUsuńCudownie Ci idzie 😉😉
Ludmiła taka dobro duszna xd 😄😄😄
czekam na next 😙
kocham Natalia 💖💖💖
Świetny rozdział!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńPs. Zyskałaś nową czytelniczkę!!!! <3