niedziela, 29 marca 2015

01. Dziewczyna do towarzystwa.

- Wróciłam ! - krzyknęła wesoła Violetta, przekraczając próg domu.
Niestety rodzice nie zauważyli jej, byli za bardzo pochłonięci w kłótni, dziewczyna ściągnęła buty i poszła do ich sypialni, a tam zobaczyła rodziców krzyczących na siebie i mamę pakującą się do walizek.
- M-mamo... Co ty robisz ? - zająkała się.
- Wybacza Violu, ale ja odchodzę-wyznała zapłakana.
- Ale jak to ? Co się stało?
- Niech tata Ci powie, bo to on zawinił - bąknęła zła.
Ucałowała córkę w czoło i opuściła dom. Nie wiedział co ma zrobić.
- Tato ? - spytała.
- Zdradzałem twoją matkę- powiedział sucho.
- Coo ! - krzyknęła wzburzona.
- Sama byś tak zrobiła- wykrzyczał.
- Ja ? O czym do do cholery mówisz ?
- Ona dużo pracowała i nie miała czasu dla mnie!- oburzył się.
- A ty, to co ? Mama zawsze jadła ze mną śniadanie, a ty ?
- Chcesz to idź za nią! Nie będę się przed tobą tłumaczył!
Prychnęła.
- Całe życie taki byłeś- stwierdziła.
German zrobił się cały czerwony, podniósł rękę, która wylądowała na jej policzku.
Biegła przed siebie i nie obchodziło jej gdzie. Wpadła na kogoś.
Już była gotowa do spotkania z ziemią, ale jednak została złapana przez jakiegoś chłopaka. Dokładnie mu się przyjrzała. A on uśmiechną się do niej i postawił na nogi.
- Witaj, jestem Alex. A ty ślicznotko ? - spytał uwodzidzielsko.
- Violetta- powiedziała, wytarła łzy i zakryła swój policzek.
- Śliczne imię jak i jego właścicielka.
Szatynka lekko się zarumieniła.
- Czemu płakałaś ?
- Nie ważne - bąknęła.
- Okej. Nie naciskam - uniósł ręce w geście obronnym.
A ona mimowolnie się zaśmiała.
- Chodź - złapał ją za rękę.
- Aa-le gdzie?- zająknęła się lekko przestraszona.
- Gdzieś. Chodź. Nie bój - uśmiechnął się.
Po dość długim zastanowieniu, zgodziła się i poszła z Alexem.
Szli spokojnie parkiem
Gdy nagle doszli do opuszczonego budynku, tak przynajmniej sądziła i zlękła się bardziej.
- G-gdzie j-jesteśmy ?
- Spokojnie, nic ci się nie stanie- obiecał.
Weszli do budynku.
Było tam bardzo dużo osób. Większość bogatych mężczyzn. Oraz dziewczyny mniej więcej w jej wieku, miały na sobie dość skąpe stroje. Udali się schodami na górę do gabinetu. Chłopak zapukał i gdy usłyszeli
" proszę " weszli do środka. Ujrzała siwego mężczyznę siedzącego za biurkiem. Zaczęła się bać, lecz czekała na rozwinięcie akcji.
- Witaj Violetto - odezwał się mężczyzna.
- Skąd pan wie jak się nazywam?- zapytała przerażona.
- To nie jest teraz ważne.
Przełknęła głośno ślinę, a mężczyzna wstał i podszedł do niej.
- Nie bój się.
- Nie znam nikogo z was- zrobiła kolejny krok tył.
Zaśmiał się gardłowo.
- Nic ci nie zrobimy- zapewnił.
- D-dobrze. Ale czego... Od mnie chcecie ?
- To Alex nic ci nie powiedział?- zdziwił się.
- Nie zdąrzyłem - wtrącił brunet.
- Aa-le o co chodzi?- dziewczyna była zdezorientowana.​
- Alex zostaw nas samych.
Brunet wykonał posłusznie polecenie.
- Usiądźmy.
Niepewnie usiadła na krześle obok biurka.
- Niech pan zacznie - poprosiła.
- Nie boisz się wrócić do domu?- zapytał nagle.
- Skąd to pytanie ?
- Bo widzę jak cię urządził twój ojczulek- zakpił.
Spojrzała na niego przerażona Skąd on do cholery wie, że to ojciec... ?
- Ja wiem wszystko- wyprzedził jej pytanie.
- Skąd ?
- To nie jest najważniejsze stwierdził.
- A co ?
- Czy chcesz zostać z nami, tylko będziesz musiała dla nas pracować.
- Jako...
- Dziewczyna do towarzystwa- powiedział i lekko się uśmiechnął.
Zmrużyła oczy.
- Nie rozumiem.
- Co tu jest do rozumienia ? Powiem inaczej. Będziesz chodziła z bogatymi facetami do łóżka.
- Nie chce.
- Dlaczego ? Naprawdę chcesz wrócić do ojca, który będzie Cię katował ?
- Aa-le jeszcze nie...- próbowała to powiedzieć, ale jej nie wychodzi.
- Spokojnie. Narazie możesz tu zamieszkać. Kusić, ale nie chodzić z nimi do łóżka. Gdy będziesz gotowa poprosisz Alex'a.
- Aa-le o co?- po raz kolejny zająkała się.
- Jesteś dziewicą.
Jej oczy zrobiły się jak pięciozłotówki.
- N-nie.
- To czego jeszcze nie?- zdziwił się.
- N-nie j-jestem d-dziewicą - skłamała.
- Kłamiesz- stwierdził patrząc jej w oczy.
- Nie.
- To czemu nie chcesz?
- Boję się.
- Nie ma czego, wolisz żyć z takim ojcem?
- Nie.
- No właśnie, a jak jesteś dziewicą to jak będziesz gotowa to Alex zrobi to delikatnie, jak reszcie.
- Ech... No dobrze.
- To jak najpierw kusisz?- spytał uśmiechnięty.
- Yhm... - mruknęła.
- Zaraz Alex pokarze ci twój pokój.



- Vivi - do pokoju weszła blondynka.
- Tak?- zapytała szykując się na kolejny wieczór.
- Kim jest twój dzisiejszy klient ?
- Jakiś kolejny nadziany koleś- zaśmiała się.
- Jak zwykle - odparła siadając na łóżku.
- Tylko takich przyjmuje- odparła beznamiętnie.
- Taa... Tylko takich MOŻEMY przyjąć - zaakcentowała.
- A ty już jesteś gotowa?- zmieniła temat.
- Nie. Właśnie po to przyszłam.
- Czyli?
- Czarna czy czerwona ?
Pokazała dwie bardzo krótkie sukienki.
- Mhm... Czerwoną. Wspaniałe komponuje się z twoimi włosami. A ona się uśmiechnęła. Opuściła pomieszczenie. A szatynka zaśmiała się i kontynuowała przygotowania.
Usta pomalowała czerwoną szminką.
- Wreszcie skończyłam- stwierdziła wesoła.
Do pokoju wpadł Alex.
Podszedł do niej i pocałował ją.
- Mrr...- mruknęła po oderwaniu.
- Widzę, że moja kocica jest gotowa- zaśmiał się.
- Yhm... - westchnęła.
- To idziemy.
Złapała go za rękę.
- Co jest?- zdziwił się.
- Nic.
Stwierdziła zrezygnowana. Zatrzymał się i odwrócił w jej stronę.
- Kochanie, co się dzieje?
- Nic. Co muszę dzisiaj robić ? - spytała chłodno.
- To co zwykle- stwierdził tym samym tonem.
- Okej. Chodźmy - wyminęła go.
Poprawiła jeszcze sukienkę i zeszła po schodach. Podążył za nią.
Szatynka zamknęła oczy i zaczęła "grać".
Podeszła do metalowej rury.
I zaczęła się poruszać w rytm muzyki. Ściągnęła buty.
Gdy poczuła czyjąś mokrą rękę na swojej talii zatrzymała się.
- Witaj mała - mruknął.
Już wiedziała kogo ma dzisiaj przyjąć.
- Może chodźmy na górę - zaproponowała.
- Chętnie - odparł i zsuną jeszcze niżej swoją dłoń.
Miauknęła. Była już do tego przyzwyczajona.
- To będzie ostry seks - mruknął popychajac ją na łóżko.
Opadła bezwładnie i już wiedziała co ją czeka. Zerwał z niej sukienkę i zaczął całować po szyi, brzuchu, wszędzie. Zaczęła cicho pojękiwać. Mężczyzna zaczął sam się rozbierać.Wszedł w nią. Zaczęła jęczeć z rozkoszy. Jego dłoń wylądowała z plaskiem na jej policzku. Zamilkła i złapała się za policzek.
- Milcz suko - krzyknął.
Przeraziła się.
W swojej "karierze" spotykała już podobnych klientów. Ale nadal się ich trochę bała. Nigdy żaden z klientów nie był, aż tak agresywny jak ten.
Zaczął się jeszcze szybciej poruszać.Violetta zaczęła cicho łkać.
- Milcz suko, bo jeszcze raz cię uderzę - ostrzegł.
Bała się go. Nidy nikt taki się jej nie trafił. Zaczęła krzyczeć dobrze wiedziała, że Alex jak tylko ją usłyszy zaraz się pojawi. Niestety uderzył ją jeszcze raz. W tej samej chwili do pokoju wbiegł Alex.
Gdy zobaczył w jakim stanie jest szatynka nie wytrzymał. Podbiegł do bruneta i uderzył go mocno w twarz. Ten zdezorientowany upadł na ziemię.
- Alex - szepnęła.
- Spokojnie, przy mnie nic ci nie grozi.
Przytulił ją, a ona się w niego wtuliła. Zaczęła płakać wciąż przeżywała co stało się przed chwilą. Zdziwił się.
- Czemu płaczesz?- spytał.
Cisza.
- Czemu?
- Widzisz te siniaki ? Nawet tona podkładu nie pomoże - cicho westchnęła.
- Aa-le- zaczął niepewnie.
Wrogo na niego spojrzała.
- No co, chce powiedzieć, że większość przez to przechodziła- powiedział szybko.
Prychnęła.
- Tak się mną przejmujesz?- nie dowierzała.
Nie odpowiedział.
- Nie wierzę- jej oczy się zeszkliły.
- Violetta... - zaczął.
- Nie musisz się tłumaczyć- krzyknęła i wstała.
Wyszła z pokoju. Pobiegł za nią.
- Nie dotykaj mnie - krzyknęła, gdy złapał ją za rękę.
- Daj mi wytłumaczyć - zaczął.
- Nie - odparła sucho i weszła do sypialni, którą zamknęła na klucz.
Usiadła na łóżku.
Z jej oczu zaczęły płynąć łzy. Nadal nie dowierzała w to co przed chwilą zaszło. Miała tego wszystkiego dość.Zaczęła pakować swoje rzeczy.Chciała odejść, niestety nie mogła.Bezsilna opadła na łóżko. Schowała głowę w poduszkę. Zaczęła płakać, dawno tak nie cierpiała. Ostatni raz podczas rozwodu rodziców. Ale już wtedy miała Alexa, a teraz?

Nic.

Bała się samotność jak cholera. Jak niczego innego. Zastanawiała się nad sensem tego wszystkiego. Po co ona wogóle to robi ? Może spróbuje radzić sobie samej? Ale to nic nie da, kiedyś już próbowała, nie wyszło i wróciła do Alex'a. Wie, że nie da rady, to ją niszczy od środka.
Jeszcze bardziej.
Może gdyby miała chociaż przyjaciółkę, a nie fałszywego chłopaka. Prawdziwą przyjaciółkę, ma wiele koleżanek, ale żadnej przyjaciółki. Nie ufała żadnej, tu każda chce być najlepsza, pozbyć się rywalek, a nie zacieśniać więzy.

W jej głowie powstawało coraz więcej pytań i strachu. Nagle usłyszała pukanie do drzwi. Niepewnie podeszła i je otworzyła.
Ujrzała nieznaną jej brunetkę.
- W czym mogę pomóc?- starała się być miła.
- Jestem Lerah, siostra Alex'a.
- O co chodzi?- zapytała zdziwiona.
- O nic. Chciałam porozmawiać o tobie i moim bracie.
- Szczerze to już nie ma o czym rozmawiać- powiedziała smutna.
Z jej oczu popłynęła samotna łza.
Już chciał zamknąć drzwi, jednak dziewczyna weszła do środka. Spojrzała na nią.
- Nie jestem taka jak mój brat.- powiedziała szybko.
- A jaka ?
- Zupełnie inna, mnie obchodzą ludzie, a nie własny interes.

- Mhm... - mruknęła cicho.
Ale jej nie wierzyła do końca, nikomu nie ufała.
Nie miała komu.
- Po co przyszłaś?- spytała w końcu.
Nie odpowiedziała.
- Wybacz, ale cię nie znam i chcę być sama - przerwała ciszę Violetta.
- Okej. Ale pamiętaj na mnie możesz liczyć.
- Poczekaj- zatrzymała ją.
Odwróciła się.
- Powiedz mi o co chodzi, proszę- wiedziała, że musi wiedzieć dużo.
Usiadła na łóżku. Uczyniła to samo.
- Więc ? - ponagliła ją Violetta.
Chciała mieć już to za sobą.
Westchnęła.
- Alex, zamawia broń - wyznała.
Spojrzała na nią wystraszona.
- On nie jest zdolny do miłości - kontynuowała.
- Tyle sama zdążyłam się zorientować.
- Uważaj na niego, lepiej się do niego nie zbliżaj.
- D-dobrze, zostaw mnie samą - poprosiła.
- Pamiętaj, że ja coś to ci mogę pomóc- podała jej karteczkę z numerem i wyszła.
Opadła na łóżko.
Co teraz ma zrobić ? Spojrzała na zegar. Dopiero 21, może gdzieś wyjdzie. Spojrzała przez okno, padało, pogoda w całości wyrażała jej samopoczucie. Nie chce dziś wracać do "pracy", nie po tym.
Ściągnęła niewygodną sukienkę i w bieliźnie podążyła do łazienki.
Na szczęście miała ją w pokoju. Weszła pod prysznic. Dokładnie opłukała swoje ciało letnią wodą.Namydliła się. Cały czas ma ten dzień przed oczami. Po wykonaniu wszystkich wieczornych czynności wróciła do łóżka. Nie mogła zasnąć.
Za dużo dzisiaj przeżyła. Te słowa
"  Alex, zamawia broń."

"Od kogo ?" "Po co ?" tylko to chodziło jej po głowie.
Z tymi myślami powoli zasypiała.


Heeej ! ;)

Z tej strony Mrs. Pain i Julia Verdas ;*
Oto nasz nowy blodż ^.^
Hahaha...
Powyżej jest nasza jedyneczka 8))
Jest w nim sama Violka.
Póki co Leóna nie ma...
Jeszcze ;D
Hihih... Nie martwcie się, wkrótce się pojawi ;>
Nie mam weny na notkę ;/

Tyle.
Bye ;*

12 komentarzy:

  1. Świetne! Po prostu cudo! ♥
    Czekam na kolejny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zaczyna:) oby tak dalej;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział :D
    Uuu fajnie zaczyna się ta historia
    Czyży nasz Leoś okazał by się być następnym klientem Violetty, a może kimś innym...
    Z pewnością dowiemy się, ale w swoim czasie ^^
    Mam nadzieję, że next pojawi się szybko :)))
    Pozdrawiam

    L

    OdpowiedzUsuń
  4. Heej.!
    No, no ciekawie się zapowiada :)
    Czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny! awww :3
    nie mogę się doczekać następnego :)
    twoje ff wciąga, jesteś niesamowita :)
    pisz dalej szybciutko! :D
    http://art-of-killing.blogspot.com zapraszam do mnie :)
    ps. dołączam do obserwatorów i liczę na to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział ♥!
    Macie talent dziewczyny :))

    OdpowiedzUsuń